sobota, 31 stycznia 2009

pizza time

mimo, że czerpię niewiarygodną przyjemność z przygotowywania posiłków wszelakich, pizze wolałem zjeść poza domem. wszystko przez błędne przekonanie, że jej przygotowanie to babranina z drożdżami i wymagające nie wiadomo jakiej sprawności wyrabianie ciasta. z pomocą przyszła nieoceniona żona Justyna, od której(nie pamiętam z jakiej okazji, tylko ciii) dostałem jedną z kilku książek napisanych przez sepleniącego, sympatycznego, Brytyjczyka Jamiego Olivera. dzieło to nosi nazwę "włoska wyprawa Jamiego". skoro wybrał się do Włoch, przepis na ciasto na pizze podać musiał i chwała mu za to. dzięki niemu przygotowanie ciasta nie zajmuje mi wiecej niż podanie schabowego czyli ok. 30 minut. no to do meritum. proporcje tu podane starczają na wypełnienie ciastem dwóch blach o średnicy 30 cm. 1/2 kg mąki, saszetka drożdzy suszonych 7g, łyżeczka soli,łyżeczka cukru pudru, ok. 300ml letniej wody. drożdże i cukier mieszam z wodą i odstawiam na minut pięć. Jamie teraz radzi, żeby mąkę z solą przesypać na stolnicę itd, itd...my stolnicy nie posiadamy, dlatego ciasto wyrabiam w misce, gdy składniki się połączą wyrzucam je na kuchenny blat opruszony mąką i dalej zagniatam aż stanie się gładkie, sprężyste i miękkie. opruszone mąką, przykrywam folią do żwyności i odstawiam na kwadrans, żeby nieco odpoczęło od tego ugniatania. gdy już jest wypoczęte dziele na dwie części, jedną wrzucam do wora i potem do zamrażalnika, będzie na poźniej (nam jedna pizza na obiad w zupełności starcza) drugi kawałek rozwałkowuję do wielkości zbliżonej do blachy. blachę smaruję, masłem i posypuję maką. ciacho na blachę i zaczynam układankę: przecier pomidorowy (200g Valfrutta),obsypuję zakupioną u sąsiadów mieszanką przypraw Pizza Gewürz, następnie dodaję kilka pokrojonych w plastry ząbków czosnku, oliwki i kapary. te ostatnie tylko na swoją połowę ;) całość obsypuję tartą mozzarellą. pizzę piekę ok. 8-10 minut w piekarniku rozgrzanym do temp. 250 stopni C. to wszystko, pozostaje tylko jeść. smacznego!

środa, 28 stycznia 2009

spaghetti z czosnkiem i parmezanem


Prosto i szybko to w kuchni lubimy najbardziej. Takim według nas jest spaghetti w sosie białym z czosnkiem i parmezanem. Makaron, czosnek i parmezan zaliczają się do grupy produktów, które musimy mieć zawsze w domu. W innym razie miewamy bóle głowy. 

Potrzebne jest:

  • 250 g makaronu spaghetti
  • 1/3 kostki masła
  • 2 ząbki czosnku
  • 150 g startego parmezanu
  • sól i pieprz
  • natka pietruszki (opcjonalnie)

Czosnek należy zetrzeć na tarce o bardzo drobnych oczkach i podsmażyć na maśle. Rzecz wiadoma, makaron ugotować w osolonej wodzie, al dente. Przed odcedzeniem makaronu, warto odlać trochę wody (kilka łyżek), którą dodamy do sosu, żeby był aksamitnie delikatny. Masło z czosnkiem przelać do dużej miski, dodać spaghetti, wodę, parmezan, pieprz i dobrze wymieszać. Można posypać pietruszką. Smacznego!



wtorek, 27 stycznia 2009

proste jak gotowanie wody

śniadanie miało aromat włoski, przekąska przed obiadem pachnieć będzie Prowansją. z południowo-wschodniej części Francji(historii o tym uroczym zakątku nie będzie, bo jeszcze tam nie byłem) pochodzi "woda gotowana" (L'aigo boulido). gdy do wody dodamy kilka składników powstanie pyszna zupa czosnkowa, a że wodę każdy zagotować potrafi to z przygotowaniem zupy nie będzie większego problemu. do gara należy wlać ok. litr wody, posolić,popieprzyć,wrzucić 3-4 rozgniecione ząbki czosnku, dodać 5 listków świeżej szałwii(praktycznie w każdym markecie obok bazylii stoi), doprowadzić do wrzenia i gotować na małym ogniu ok.20 minut. miski czy talerze, w których zamierzacie podać zupę, wyłóżcie kawałkami czerstwego, ciemnego pieczywa. do niedużej miski wbijcie zółtko i wymieszajcie z 3-4 łyżkami oliwy, a następnie do tej mieszaniny dodajcie kilka łyżek gorącej zupy, wymieszajcie i zalejcie nią czerstwe pieczywo. przed podaniem należy wyłowić z gara czosnek i szałwię. gdy zupa będzie już w miskach, posypcie ją zółtym serem, najlepiej ementalerem. czosnek zdrowy zatem przekąska na tę porę roku wyśmienita. smacznego

po zupie idealna będzie filiżanka espresso połączona z dobrym francuskim rytmem

poniedziałek, 26 stycznia 2009

krótki wstęp, a raczej kilka słów wyjaśnienia

zacznę od tego co to ten "eintopf", to nic innego jak jednogarnkowe danie. do swojego gara będę wrzucał to co lubię, co sprawia mi radość, przyjemność, itd. skoro jest garnek to na pewno znajdziecie tu coś na ząb, coś do przepłukania gardła, a poza tym co nieco dla ucha i oka. tyle na początek.


udało mi się pominąć, jeden bardzo istotny szczegół mianowicie pomysłodawczynią i matką chrzestną tego gara jest niejaka Justyna, zwana dalej moją żoną tudzież rzu. wszystko co tu przeczytacie to przez nią. teraz wstęp wydaje się być kompletny.